„Mamy ogromne rezerwy” – wykład cz. 3

15/04/2012

Mamy ogromne rezerwy

„Każdy z Państwa, dziś i tutaj, ma ogromne szanse na to, żeby było lepiej.”

 „Mamy ogromne rezerwy” – Trzecia część fragmentów wykładu dr n. med. spec. neurolog Joanny Woyciechowskiej nt niebezpieczeństwa wystąpienia skutków ubocznych w farmakologicznym leczeniu stwardnienia rozsianego:

YouTube Preview Image

Wszystkie fragmenty wykładu dr Joanny Woyciechowskiej:

Lucyna Kwiecień 15, 2012 o 14:59

U mnie historia niemal taka sama jak u Anety. Zanim dosałam interferon też chodziłam i poza szybszą męczliwością nic tak naprawdę mi nie było. Po pół roku zaczęły się problemy z równowagą, ciągnięcie nogą. Po ok 9 miesiącach już nie chodziłam.
Nie wiem do kogo miałam większy żal. Do lekarza który mnie wpisał na program, do producenta tej trutki, czy do siebie, bo przecież – koniec końców – sama sobie te igły wbijałam.
Zaklęty krąg żalu i poczucia krzywdy skończył się po powrocie z Wisły w zeszłym roku (dokładnie tej, kiedy był kręcony ten materiał). Od tego czasu zrobiłam postęp 🙂 Cały zas szukam najlepszego dla siebie rozwiązania. Mam cel i nie poddaję się, choć bywa różnie. Sami wiecie jakie to dziadostwo bywa kapryśne.

Całuski
L.

Paulina R. Kwiecień 15, 2012 o 16:21

Lucynko, to super, że się nie poddajesz. Ale napisałaś też: „sami wiecie jakie to dziadostwo bywa kapryśne”. Moim zdaniem, na podstawie literatury dotyczącej funkcjonowania naszego umysłu podświadomego i świadomego, jest to sprzeczny komunikat. Z jednej strony nie poddajesz się – jest to Twoje pragnienie bycia zdrową. Z drugiej strony każde negatywne określenie choroby, jako przekonanie tkwiące w podświadomości i werbalizowane, przekreśla możliwość trwałych, pozytywnych zmian. Uważam, że trzeba mieć to na uwadze, gdyż nasze przekonania, które są przechowywane w podświadomej części umysłu, są tysiąckrotnie silniejsze od naszych pragnień. Dlatego też możemy bardzo pragnąć zdrowia bez trwałych, pozytywnych efektów, jeśli jednocześnie powtarzamy informacje tego typu: „to już taka kapryśna choroba, mam rzutową (albo postępującą) postać sm-u” itp. Znacznie lepiej jest powtarzać sobie słowa: „Z każdą chwilą, na wszystkie możliwe sposoby, czuję się coraz lepiej” lub „ mam coraz więcej siły, moje mięśnie rozluźniają się coraz bardziej, coraz sprawniej się poruszam” itp. bez względu na to, co w danym momencie odczuwamy. Należy to potraktować jako nowy program – nowe przekonanie, nowe instrukcje dla naszego organizmu, które wpajamy do podświadomości. Najlepiej jest to czynić w stanie relaksu (medytacji) przy obniżonej częstotliwości fal mózgowych, gdyż wtedy uaktywniają się siły sprawcze (uzdrowicielskie) naszego podświadomego umysłu. Potrzeba około 3 – 4 tygodni systematycznego „programowania” pozytywnych przekonań i myśli z jednoczesnym unikaniem tych negatywnych ,by zakorzeniły się one na stałe. Dla podświadomości bardzo ważne, a nawet ważniejsze od słów są obrazy. Dobrze jest też więc wyobrażać sobie siebie jako osobę zdrową, sprawnie poruszającą się i wykonującą bez problemów wszystkie codzienne czynności. Nasza podświadomość wie, jak przywrócić nam zdrowie, tylko jej nie przeszkadzajmy. 🙂

Lucyna Kwiecień 15, 2012 o 18:09

Co racja to racja Paulinko 🙂 Już mi ktoś kiedyś zwrócił uwagę, że wysyłam sprzeczne komunikaty. Staram sie na to uważać. Wychodzi jak widać powyżej. Oduczę się!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😀

Ania i Paweł Kwiecień 16, 2012 o 19:14

Bardzo potrzebne nam są takie słowa i przypominanie tego o czym mówi Paulina. Też o tym słyszeliśmy (w Wiśle, od Pauliny, Zbyszka, Grzegorza) ale bardzo krótko udaje nam się to stosować. Teraz gdy przeczytałam na głos Pawłowi komentarz Pauliny znowu uwierzyliśmy, że poprawa zdrowia może być w zasięgu ręki. Jak znaleźć tak mocną siłę, determinację, wiarę jaką mają wyżej wymienione osoby?…
Pozdrawiamy bardzo serdecznie – Ania i Paweł

Janka Kwiecień 17, 2012 o 14:29

Witam:) Moze dorzuce swoje piec groszy 🙂 tak naprawde to sama nie wiem czy moje mysli sa pozytywne dlatego ze ja sama tak chce myslec, czy moje sm poczynilo w glowie balagan i popsulo co bylo dobre? Generalnie bardzo czesto zapominam ,ze nie jestem zdrowa, porywam sie na cele nie do osiagniecia i wtedy dopiero dochodzi do mnie ,ze akurat tej czynnosci nie jestem w stanie wykonac bo…Moze dla mnie jest to komfortowa sytuacja i nalezy sie cieszyc? W kazdym razie nauczylam sie „gonic” zle mysli, bardzo czesto -bo jednak jeszcze nie zawsze-to ja decyduje o czym i kiedy mam myslec /natretna mysl odstawiam na bok i zabieram sie za to co tu i teraz jest dla mnie wazne – dzieki Wislo:)
Pozdrawiam serdecznie Janka

Paulina R. Kwiecień 17, 2012 o 16:06

Bycie tu i teraz, w chwili obecnej, skupianie się na tym , co aktualnie robimy i obserwowanie tego, co się wokół nas dzieje, to faktycznie bardzo dobry sposób na kontrolowanie swoich myśli. Można wypraktykować jeszcze inne sposoby, które są jakby poszerzeniem stanu uważności. W moim i Zbyszka przypadku dobre efekty przynosi praktykowanie co rano, po przebudzeniu, wzbudzania w sobie uczucia wdzięczności za wszystko, co mamy, począwszy od rzeczy materialnych a skończywszy na tych niewidocznych dla oczu, dziękowanie za przebudzenie, słońce, śpiew ptaków i piękno przyrody. Wprowadza nas to w dobry nastrój, podtrzymywany potem w ciągu dnia np. przez słuchanie muzyki, delektowanie się smakiem herbaty czy też czytanie książek. Jeśli jest się w dobrym nastroju, to wiadomo, że i myśli przepływające przez umysł, są pozytywne. 🙂

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis:

Google+